Polacy dostali prezent na Święto Niepodległości
Zniesienie wiz dla Polaków podjął jako pierwszy w 2008 roku George W. Bush, potem temat był na tapecie u Baracka Obamy. Za każdym razem jednak pojawiał się ów uciążliwy niuans: jak tylko liczba odmów spadnie poniżej 3 proc. składanych wniosków wizowych.

Wymóg posiadania wizy będą mieli jednak Polacy, którzy jednocześnie legitymują się obywatelstwem Korei Północnej, Iranu, Iraku, Sudanu lub Syrii.

Aby podróżować do USA będziemy musieli ubiegać się o autoryzację za pośrednictwem Elektronicznego Systemu Autoryzacji Podróży (Electronic System for Travel Authorization - ESTA). Obecnie ESTA kosztuje 14 dolarów i jest ważna przez 2 lata.
   Hello world...
   Witam na mojej stronie...

 ZAPRASZAM DO NOWEGO JORKU

DLA TAKICH CHWIL WARTO ŻYĆ
Za nami już półmetek roku, wobec tego, najwyższy czas aby pochylić się nad wspomnieniami z wypraw. Na początek oczywiście dane statystyczne: przez okres sześciu miesięcy przemiezylem 31 tys mil, to około 49 tys kilometrów, natomiast w powietrzu spędziłem 60 godzin i 15 minut.
Swój sezon turystyczny w 2019 roku rozpocząłem w styczniu, od wyprawy do Gwatemali, cóż, miejsce może nie najbardziej bezpieczne, ale jak kazde miejsce na ziemi szczyci się również kilkoma interesującymi miejscami. wielu naukowców, zajmujących się tematyką najstarszych cywilizacji uznaje teorię, że miasto Tikal położone na terenie tego kraju w departamencie Peten, a zalozone w III wieku n.e. pełniło funkcje stolicy państwa Majow. Drugim również waznym punktem na mapie jest Magiczna Antigua. Antigua to czarujące, niewielkie miasto, położone na wysokości ok. 1500 m n.p.m. u stóp trzech ogromnych wulkanów: Agua, Acatenango i aktywnego wulkanu Fuego. W przeszłości była stolicą kraju. Z powodu wysokiego ryzyka wystąpienia kolejnych katastrof naturalnych stolicę przeniesiono do pobliskiego miasta Guatemala City.
Lizbona, malowniczo położona na siedmiu wzgórzach stolica Portugalii, to bez wątpienia miejsce wyjątkowe. Nie sposób zobaczyć wszystkich jego atrakcji w ciągu jednego krótkiego wyjazdu. Stolica Portugalii słynie z zabytkowych, żółtych tramwajów. Przejażdżka jednym z nich, powinna stanowić obowiązkowy punkt zwiedzania. Wizytówką Lizbony są nie tylko tramwaje, ale również windy. Zbudowano je niegdyś po to, by ułatwić przemieszczanie się po położonej na wzgórzach Lizbonie. Do dzisiaj w mieście funkcjonują cztery windy (Elevadores), działające od ponad stu lat, warto również zobaczyc m.in. wieze Belem - niegdyś pełniącej role strażnika portu w Lizbonie i symbol potęgi miasta, obecnie niezwykły punkt widokowy i wizytówka całej Portugalii, klasztor Hieronimitów - niezwykłe arcydzieło sztuki manuelińskiej wzniesiono w miejscu kaplicy Ermida do Restelo, w której ostatnią noc przed wyprawą do Indii modlił się Vasco da Gama. Lizbona to również miejsce urodzin sw. Antoniego z Padwy.
W maju natomiast miala miejsce przepiekna wyprawa do Mongolii.


W marcu udałem się do Portugalii. Zanim jednak wylądowałem w Lizbonie, zatrzymałem się na kilka dni w przynależącej do tego kraju wyspie Maderze. Wyspa nazywana czesto krainą wiecznej wiosny, ponieważ ze względu na swój łagodny klimat przez cały rok jest atrakcyjna dla turystów. Madera słynie m.in. z najwyższego klifu Europy liczącego 580 m wysokości, naturalnych basenów powstałych z lawy wypełnionych morską wodą, kolejki liniowej z której można podziwiać miasto Funchal, a także z charakterystycznych domków zwanych palheiros, wielkim grzechem było by nie wspomnieć o najsłynniejszym piłkarzu pochodzącym z tej wyspy – Cristino Ronaldo. Nie jestem w stanie wymienić wszystkich atrakcji tej przepięknej wyspy, trzeba ja po prostu odwiedzić samemu i gorąco do tego zachęcam.
MACHU PICCHU 2011
- MAGICZNE MIEJSCE NA ZIEMI -
Cuda świata mają to do siebie, że każdego, nawet największego podróżniczego marudę, potrafią wprawić w zachwyt, a pogoda, pora roku, towarzystwo czy poziom zmęczenia nie są w stanie popsuć nam wrażeń i pamiętamy je do konca zycia, mój pobyt na Machu Picchu odbyl się w 2011 roku, ale do dzisiaj czuje niedosyt tego magicznego miejsca. Niemniej jednak zawsze warto poświęcić te kilkanaście minut na zaplanowanie naszej wycieczki tak, by spektakularne widoki i emocje zostały z nami jak najdłużej. Weźmy takie Machu Picchu – jak samemu zorganizować wypad w święte miejsce Inków i wycisnąć z niego 110% procent ?

Pewnie nikogo nie dziwi fakt, iż zaplanowanie transportu należy rozpocząć minimum kilka miesiecy przed planowanym wyjazdem. Z Cuzco do Aguas Calientes (miejscowości u podnóża Machu Picchu, która obsługuje cały ruch turystyczny) najłatwiej dostaniemy się pociągiem. PeruRail to istny monopolista przewozów kolejowych na Machu Picchu, jednak w zależności od zasobności portfela możecie wybrać spośród trzech dostępnych marek – Backpacker, Vistadome, oraz Expedition . Ceny wahają się podobnie jak w przypadku linii lotniczych – im wcześniej kupicie bilet, tym więcej dolarów zostanie w Waszych portfelach. Biorąc pod uwagę długość trasy oraz ceny przewoźników można złapać się za głowę, lub za kieszeń, jednak możecie być pewni jednego – widoki podziwiane z okna pociągu warte są każdego centa! W przypadku wyprawy na Machu Picchu podróż tam i z powrotem to ekscytujący i przyjemny element całej wycieczki, więc lepiej nie planujcie drzemek.
Podróż w jedną stronę to 3,5-godzinne podziwianie przepięknych, wręcz pocztówkowych górskich krajobrazów. Szeroka rzeka Urubamba wije się pomiędzy wysokimi skalnymi ścianami, a na jej brzegach możecie podziwiać pasące się kozy czy lamy. Sceneria idealna do pozytywnego nastrojenia się przed wycieczka. PeruRail stanęło również na wysokości zadania i oferuje czyste i sprawne toalety oraz napoje i drobne cieple przekąski które wliczone sa w cene biletu. Sam pociąg zbudowany jest w sposób zachęcający do ciągłego wyginania szyi na wszystkie możliwe sposoby – panoramiczne okna umieszczone są nie tylko z boku wagonów, ale i na dachu! Pamiętajcie, że bilet jest na konkretna godzine i należy go osobiście odebrać w kilku desygnowanych do tego punktach podanych w mailu z potwierdzeniem rezerwacji.

Przy odbiorze należy okazać paszport oraz kartę, którą dokonana była płatność (jeżeli do zakupu użyliście nieswojej karty, miejcie przy sobie skan lub zdjęcie tej karty oraz dokumentu tożsamości właściciela), dlatego zalecał bym abyście użyli swojej karty kredytowej, bądź debytowej. Co ciekawe, limit bagażu w pociągu to 6kg, nie jest to jednak bardzo dokładnie sprawdzane. Mimo wszystko najwygodniej będzie poprosić o przechowanie dużych plecaków czy walizek w Waszym hotelu w Cusco, zwłaszcza że wycieczka na Machu Picchu zajmuje dosłownie cały dzień. Kupując bilet powrotny warto kupić go na godzinę 5-6 PM, pozwoli Wam to na podziwianie bez pośpiechu wszystkich uroków Machu Picchu.
Rada: Stacja początkowa znajduje się w Poroy, ok. 20km od Cuzco. Wybierzcie się tam około godzinę przed planowanym odjazdem – 20 minut na dojazd + 30 minut zalecane przez PeruRail, jako bufor bezpieczeństwa.


!!! WELCOME TO MACHU PICCHU !!!
Nadszedł czas na gwóźdź programu! Z centrum Aguas Calientes (nietrudno je zlokalizować, samo miasteczko to trzy ulice, dworzec kolejowy i uroczy plac) odjeżdżają busy, które zawiozą Was pod same bramki wejścia na Machu Picchu. Kiedy najlepiej kupić bilety na busa ? Teorie są różne, niektórzy przyjeżdżają pociągiem dzień wcześniej, i ustawiają się w kolejce już od 4:30 rano, dla mnie wygodniej było skorzystać z usług prywatnego przewodnika który zatroszczył się aby kupić dla mnie bilet, uwieszcie że zaoszczędziło mi to wiele czasu i problemów.
Osobiście nigdy nie byłem zwolennikiem zwiedzania z przewodnikiem, jednak akurat w tym miejscu uznałem tę opcję za niezwykle przydatną i wartościową. Cena dwugodzinnego spaceru po ruinach różni się w zależności od liczebności grupy. Dzięki cennym informacjom i ciekawostkom poznacie prawdziwe oblicze Machu Picchu. Nie zapomnijcie również przyjrzeć dokładnie formacjom skalnym nad miastem – układają się one bowiem w kształt idealnej twarzy! Jeżeli przed południem uda Wam się zakończyć przejście z przewodnikiem, czym prędzej udajcie się na odpoczynek, ponieważ do godziny ok. 14:30 odsetek turysty na metr kwadratowy zwiększa się odwrotnie proporcjonalnie do odczuwanej przyjemności ze zwiedzania. Ten czas najlepiej wykorzystać na wejście na Sun Gate (Bramę Słońca). Oddalona o ok. 1h drogi od Machu Picchu stanowiła główne wejście do miasta, którego swego czasu używali Inkowie. Przy samej bramie nie ma tłumów, droga jest prosta, a widok z większej odległości na miasto Inków zatopione w górskich szczytach – bezcenny.
Krótki odpoczynek przy Suń Gate z pewnością pozostanie w Waszych wspomnieniach na długo, tak jak u mnie pomimo że minęło już 8 lat. Po powrocie możecie ponownie wejść na teren ruin Machu Picchu. Większość turystów z pewnością udała się już na dół, a Wy możecie cieszyć się obłędnym widokiem, nieskażonym morzem czapek z daszkiem i kolorowych plecaków.


Teren ruin czynny jest do 5:00 PM, wiec czasu na spokojną kontemplację jest sporo.
WEEKEND NA FLORYDZIE

W samym wyjeździe nie było by nic dziwnego, gdyby nie próba oszukania mnie przez hotel w którym zrobiłem rezerwację. Weekendowy wyjazd do Miami połączyłem z krótką wizytą na Key West.
Najlepszym sposobem dostania się na Florida Keys jest wypożyczenie auta. Radzę zrobić to przed podróżą albowiem możemy się spotkać z faktem że nie nie dostaniemy żadnego samochodu, najczęstszą tego przyczyną jest ich brak. Auta na lotniskach w FLL, czy MIA rozchodzą się jak ciepłe bułeczki.

Key West oddalony jest około 160 mil od Miami, przeliczając na kilometry będzie to jakieś 258 kilometrów, czyli mniej więcej 4 godziny jazdy, warto zwracać uwagę na znaki drogowe mówiące o dozwolonej szybkości ponieważ policja tylko poluje na kierowców nie przestrzegających znaków drogowych. Sam pobyt na Key West wspominam rewelacyjnie, chociaż jakość drinków które serwują w barach pozostawiają naprawdę wiele do życzenia. Cały mój pobyt na Key West trwał zaledwie kilkanaście godzin.
Udało mi się zobaczyć najważniejsze atrakcje turystyczne, takie jak: najbardziej na południe wysunięty punkt Stanów Zjednoczonych, latarnie morską, sześciopalczaste koty Hemingwaya, bazę lotnictwa morskiego, pomnik pielęgniarki i marynarza, muzeum wraków, pastelowo pomalowane XIX wieczne domki, oraz przepiękną tropikalną roślinność
Ze względu na wysokie opłaty parkingowe w centrum Miami zdecydowałem się oddać samochód na lotnisku MIA i taksówką udałem się do hotelu gdzie czekała na mnie niemiła niespodzianka.
Podczas ostatniej wizyty moich znajomych na Florydzie zostali oni oszukani przez hotel poprzez dodanie do ich rachunku tzw. ukrytych kosztów, oraz podwójnej opłaty za parking. Robiąc check in w hotelu miałem włączona czerwoną lampkę że i może mnie to spotkać. BINGO, nie myliłem się !!! Oczywistym jest że trzeba okazać kartę płatniczą przy zamaldowaniu się i też tak uczyniłem, zdziwiłem się jednak przy wymeldowywaniu kiedy dostałem końcowy rachunek. Pracownicy hotelu chodziło tylko o to abym go podpisał a w nim; opłata za śniadanie, opłata za parking, napiwek dla pokojówki... a co to, zapytałem. (...) Śniadanie było wliczone w pokój, samochodu nie miałem a i nie było żadnej mowy o napiwkach przy zameldowaniu. Bardzo ciężko było przekonać recepcjonistkę że ich opłaty są nieuczciwe, i po gorącej wymianie zdań z managerem hotelu w/w opłaty zostały anulowane.
Rada dla wszystkich - czytajcie wszystko z dokładnością zanim coś podpiszecie i pamiętajcie że hotel nie ma prawa w żadnym wypadku użyć waszego depozytu na ich widzimisię. Najgorsze jest ze praktyki takie oferują turystom hotele które szczycą się wysoką renomą... człowiek uczy się całe życie !

Z CYKLU...
WYPAD NA WEEKEND
Okres lipca i sierpnia to czas kiedy warto wybrać się do tych rejonów, które w porze zimowej uchodzą za nieziemsko zimne, tym razem postanowiłem wybrać się do okolic polskiego bieguna zimna, czyli suwalszczyzny, a dokładnie przepięknego miasta położonego w samym sercu puszczy augustowskiej... 

Jak wyglądają zamierzchłe czasy Augustowa ? Jak niegdyś wyglądało życie na dzisiejszych terenach Podlasia i dlaczego warto je odwiedzić ? Odpowiedzi na te wszystkie pytania oraz zobaczyć jaki jest współczesny Augustów odnajdziemy tylko przyjeżdżając tu na wakacje, lub chociaż na weekendowy wypad, zwłaszcza że przyjazd tutaj to wcale nie taki wielki koszt - gorąco polecam. Skoro zdecydowałem się spędzić w samolocie prawie 14 godzin i kolejne 5 w autobucie aby dotrzeć z Nowego Jorku do Augustowa to oznacza że musi to być magiczne miejsce.
Powierzchnia dzisiejszego miasta Augustów niemal do końca XIII wieku była zamieszkiwana przez plemienie Jaćwingów. W datowanej na 1283 rok bitwie, Jaćwingowie zostali pokonani przez Zakon Krzyżacki i według zapisów, aż do 1422 roku, na ziemiach tych nie było żadnych ludów.
Jak można domniemywać po samej nazwie miejscowości, Augustów powstał dzięki królowi Zygmuntowi II Augustowi.

Wedle pierwszej, król Zygmunt II August miał zabłądzić w czasie trwającego polowania w Puszczy, a następnie znaleźć schronienie u jednego z mieszkańców ówczesnego terenu Augustowa. Według drugiej legendy, lasy augustowskie miały być miejscem potajemnych spotkań Króla Zygmunta II Augusta i Barbary Radziwiłłówny. W obu wariantach augustowskich legend koniec jest dokładnie ten sam – zauroczony bujną przyrodą i pięknem okolicznego terenu król Zygmunt August postanawia założyć tu miasto. Samo założenie miasta datuje się na 17 maja 1557 roku, kiedy to Augustów otrzymał prawa miejskie magdeburskie. Nazwa miasta oraz inicjały króla wplecione w herb miasta (Sigismundus Augustus S.A.) są wyrazem największego uznania dla ostatniego króla z dynastii Jagiellonów, bez którego dziś nie byłoby Augustowa.
Dzisiaj Augustów jest postrzegany jako miasto atrakcyjne, nowoczesne, pretendujące do tytułu kurortu. Od 1993 roku miasto posiada status uzdrowiska. W roku 1999 r otworzono w Augustowie pierwszy w kraju wyciąg do nart wodnych.
KANAŁ AUGUSTOWSKI
Śluza Kanału Augustowskiego bez wątpienia jest jedną z większych atrakcji regionu. Konstrukcję ponad 100-kilometrowego kanału zaczęto w 1825 roku z polecania Ignacego Prądzyńskiego. Pomysł był prosty - połączyć rzekę Niemen z Wisłą w celu ominięcia pruskich komór celnych. Dzięki temu rozwiązaniu spław dóbr byłby o wiele tańszy, a Królestwo Polskie zyskałoby handlowy dostęp do Morza Bałtyckiego. Interesujące jest, że budowę zlecono wojsku polskiemu.
Wartość historyczno-techniczna obiektu jest niebagatelna, dlatego też kanał wpisany jest na listę Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego. Nawet bez tej rekomendacji uważam, że warto zobaczyć ten cud techniki będąc w Augustowie. Dla zainteresowanych w Augustowie udostępniono do zwiedzanie niewielkie Muzeum Kanału Augustowskiego, gdyby ktoś pragnął zgłębić temat.

Najlepszym środkiem transportu do zwiedzania miasta i okolic jest niepozornie rower, można go wynająć prawie wszędzie i nie drogo.

Jest naprawdę sporo atrakcji które warto zobaczyć, zatem zapraszam...
WARTO ZOBACZYĆ 
PORT ŻEGLUGI AUGUSTOWSKIEJ
Żegluga Augustowska jest jednym z nielicznych przedsiębiorstw żeglugowych w Polsce obsługujących przewozy pasażerskie. Z jej usług korzysta w sezonie turystycznym około 50 tysięcy pasażerów.

MUZEUM ZIEMI AUGUSTOWSKIEJ
muzeum przedstawiające kulturę i historię Augustowa i regionu.

AUGUSTOWSKIE NOCE I BEATA Z ALBATROSA
O tutejszych niezwykłych nocach śpiewała Maria Koterbska. W centrum miasta, przy ulicy Mostowej nadal działa chyba najbardziej znany z polskich lokali, restauracja "Albatros" (zbudowana w 1962 r. wg projektu Henryka Gomółki). Spośród siedmiu goszczących w niej dziewcząt Janusz Laskowski w swoim przeboju upamiętnił właśnie Beatę.

JAGODZIANKA I PRODUKTY REGIONALNE
Skosztujecie koniecznie bułeczek z Pracowni Cukierniczej Augustyniak (szukajcie jej przy Rynku Zygmunta Augusta). Polecam również - kartacze, haluszki i sękacz.

SPACER BULWARAMI
Odnowione, pięknie utrzymane augustowskie bulwary mają aż 4 kilometry i ciągną się wzdłuż rzeki Netty i Jeziora Necko. Zwieńczeniem relaksującego spaceru będzie molo Radiowej Trójki. Wybudowane w 2007 roku, odremontowane w 2016 – jest drugim (po molo sopockim) co do wielkości pomostem w Polsce.

GOŁA ZOŚKA
O tym miejscu wiedzą nieliczni. Pochodzenie nazwy Goła Zośka nie jest jasne. Według jednej z legend nazwa pochodzi od dziewczyny, która utopiła się w jeziorze, chcąc popchnąć swój sobótkowy wianek, który osiadł na mieliźnie. Inna legenda głosi, że w 1812 córka gajowego z Klonownicy zakochała się w rosyjskim oficerze i zdradziła Francuzów, dla których wcześniej pracowała. Francuzi, po ujęciu dziewczyny, powiesili ją na półwyspie, zaś wiatr rozerwał jej ubranie.

STUDZIENICZNA
Rowerem, pieszo lub statkiem żeglugi augustowskiej ze śluzowaniem w Przewięzi. Jakkolwiek się do Studzienicznej dostaniecie – nie będziecie żałować. To miejsce jest szczególnie ważne dla wierzących ale i na niewierzących robi wrażenie. W XVIII wieku osiadł tu pustelnik, Wincenty Murawski. Na małej wysepce wybudował kapliczkę zaś z Rzymu przywiózł obrazy do tutejszego kościoła. Obiektem kultu jest słynący łaskami obraz Matki Boskiej Studzieniczańskiej – Matki Kościoła.

Dla spóźnialskich którzy postanowili odwiedzić Augustów już po sezonie wakacyjnym, nic straconego - Puszcza Augustowska to wymarzony raj dla grzybiarzy. W sosnowo-świerkowych lasach odnaleźć można wiele jadalnych gatunków grzybów.

Rosja rozszerza e-wizy. Po obwodzie kalingradzkim bezwizowo pojedziemy również do Sankt Petersburga
Od 1 lipca obywatele 53 państw mogą ubiegać się o bezpłatne elektroniczne wizy do obwodu kaliningradzkiego. Teraz Rosja podjęła decyzję o przyznaniu e-wiz dla turystów podróżujących do Sankt Petersburga. Nowy przepis obowiazuje juz od 1 października.
Władimir Putin podpisał dokument rozszerzający możliwość korzystania z wizy elektronicznej w Sankt Petersburgu i jego okolicy. E-wiza będzie bezpłatna i pozwoli turystom na pobyt w Rosji przez osiem dni.
Elektroniczne wizy, umożliwiające turystom bezpłatny wjazd na teren obwodu kaliningradzkiego funkcjonują od 1-go lipca 2019.
Od 1 października można z nich korzystać również podczas podróży do Petersburga. Wniosek powinien być złożony minimum 4 dni przed planowaną podróżą, a przyznana wiza ważna będzie przez 30 dni.
 Do przekroczenia granicy turystom będzie potrzebny numer identyfikacyjny nadany przy wydaniu wizy oraz dokument tożsamości. Aby przekroczyć granicę, trzeba będzie posiadać także ubezpieczenie oraz bilet powrotny lub potwierdzenie jego zakupu.

MONGOLIA 2019
Mongolia... ludzie często myślą, że wiedzą o tym kraju wiele, a potem myślą trochę więcej i zdają sobie sprawę, „może nie wiem zbyt wiele?” Oto kilka faktów na temat Mongolii, które sprawią, że staniemy się ekspertami w dziedzinie quizow.  Zapraszam do Krainy Niebieskiego Nieba…
W Mongolii znajduje się największa pustynia w Azji – Pustynia Gobi.

Ułan Bator jest najzimniejszą stolicą na świecie

Mongolski koń Takhi to ostatni dziki koń na świecie.

Mongolskie śmieciarki grają melodie jak ciężarówki z lodami.

Mongolia to szósty najmniej zaludniony kraj świata!

Mongolia jest krajem bez dostępu do morza, ma jednak swoją marynarkę.

Szacuje się, że na jednego obywatela Mongolii przypada około 35 owiec.

Mongolia ma najstarszy park narodowy na świecie (powstał w 1778 roku).

Religią wiodącą jest Buddyzm tybetański wyznawany przez blisko 90% osób.

Mongolia była krajem komunistycznym od 1924 do 1990 roku
wielki pomnik Dżyngis-Chana
Rzeźba ta zaprojektowana przez D. Erdenebileg’a i architekta J. Enkhjargal’a stoi na brzegach rzeki Tuul. To tutaj według legendy imperator gdy miał 15 lat znalazł złoty bicz, jednak nie ma na to faktycznych dowodów. To właśnie ten bicz zainspirował młodego Temudżyna (jego imię nadane przy urodzeniu) aby rozpocząć podbój znanego ówcześnie świata.
Nie sposób jest również pominąć Plac Suche Batora który jest głównym miejscem spotkań mieszkańców stolicy. Zawsze żywy i pełen ludzi. Najbarwniejszy w weekendy, kiedy młode pary w tradycyjnych strojach udają się po ślubie po błogosławieństwo Dżyngis-chana. Ten, mimo marsowej miny wykutej na jego twarzy, cierpliwie znosi wszystkie sesję fotograficzne że swoimi potomkami.
Mongolia – państwo śródlądowe w środkowowschodniej Azji. Od północy graniczy z Rosją, a od wschodu, zachodu i południa z Chinami. Stolicą i największym miastem jest Ułan Bator, gdzie zamieszkuje ok. 47% populacji całego kraju. Mongolia jest republiką parlamentarną.
Mongolia do dnia dzisiejszego pozostaje krajem tyleż egzotycznym, co mało popularnym wśród osób podróżujących. Jest tak głównie z powodu trudności logistycznych – loty do Mongolii nadal są dość drogie, a alternatywa w postaci przejazdu Koleją Transsyberyjską wymaga poświęcenia kilku dni na sam transport. Nie zmienia to faktu, że Mongolia jest krajem zdecydowanie wartym odwiedzenia, o czym samodzielnie przekonałem się podczas swojej tegorocznej wyprawy. .
Prosząc o nocleg w pierwszej lepszej napotkanej jurcie tzw. ger, zostałem przyjęty jak król. Rano zostałem ugoszczony tradycyjnymi pierogami z baraniną i herbatą z łojem której chyba jednak nie poleciłbym nikomu.
POWIETRZE
Jeśli skażenie powietrza w Chinach czy Indiach można uznać za dramatyczne, to trudno znaleźć przymiotnik na określenie poziomu zanieczyszczeń w Mongolii. Stężenie toksyn, którymi oddychają mieszkańcy Ułan Bator, przewyższa nawet pięciokrotnie to, które trafia do płuc Pekińczyków. Spaliny gryzą w gardło, drapią, męczą, nie pozwalają normalnie oddychać. Osobiscie po całym dniu zwiedzania miasta na pieszo czułem zgrzyty piasku w zębach. 
TIMOR WSCHODNI
- KRAJ O KTÓRYM ZAPOMNIAŁ ŚWIAT -
Timor – wyspa gdzieś na końcu świata, wciśnięta między morza Savu, Timor i Banda. Wyspa pod każdym względem daleka. Dotrzeć tu nie jest łatwo, gdyż podroż, jakiej by opcji nie wybrać, jest długa i nie tania, a i kraj zwłaszcza we wschodniej części, daleki jest od typowych atrakcji turystycznych w pełni tego słowa rozumieniu. Tym nie mniej na pewno warto podjąć trud podroży w te strony. Przełamać obawy i lęki przed tak dalekim i nieznanym światem, pojechać, by zobaczyć ten pierwszy kraj powstały w XXI wieku. Timor Leste. Pięciuset letnia historię Timoru najkrócej streścił bym do - najmłodszego kraju świata, przez lata podzielonego na małe królestwa / księstwa, skolonizowanego przez Portugalczyków w XVI wieku, zniszczonego w wojnie z Indonezją i nieudolnie "naprawianego" przez ONZ.
Kolejną swoją wyprawę podejmuje jak zawsze samotnie. Ten niewielki kraj leży daleko od turystycznych szlaków, dosłownie, gdyż aby tu dolecieć trzeba prawie 30 godzin lotów. Znajduje się na połowie wyspy Timor, leżącej w Archipelagu Malajskim w pobliżu Indonezji i Australii, czyli… gdzieś tam na końcu świata. Klimat gorący i wilgotny, zwłaszcza, że zwiedzam ten kraj w połowie pory deszczowej. Moja trzydniowa Timorska przygoda rozpoczęła się przylotem do stolicy Dili. Niewielkie lotnisko zawiera motywy chaty wiejskiej że stromym spadzistym dachem. Wizę otrzymałem bez problemu i po 30 minutach jechałem z moją walizką do centrum Dili, do zarezerwowanego hostelu DaTerra położonego w centrum miasta.
Spacerując po mieście trafilem na duży miejscowy bazar Hali Laram. Spotkałem chyba wszystkie warzywa i owoce, które to państwo produkuje. Artykułów importowanych raczej nie było.

Jest wczesne popołudnie, pogoda niezła, więc poszedłem zobaczyć jaka też ta stolica jest. Cztery godziny spaceru wystarczyło, aby zwiedzić centrum miasta. Prawdę mówiąc miasto jest niezbyt atrakcyjne turystycznie. Najciekawsza wydała mi się 27 metrowa rzeźba Chrystusa Króla, którą ustawiono na niewielkim wzgórzu na wschodnim krańcu miasta.
z Bogiem ku wolnosci
Na wyspie zauważalny jest silny katolicyzm Timorczyków i trudno nie dostrzec w nim pewnych podobieństw do Polski. Za katolików uważa się ponad 98 procent społeczeństwa. Lata okupacji przez Indonezję – największy muzułmański kraj świata – doprowadziły do sytuacji, w której granica pomiędzy sacrum a profanum, wiarą a kulturą, jest chwilami trudna do uchwycenia. Podobnie jak w naszym ojczystym kraju, identyfikacja z kościołem była sposobem przeciwstawiania się dominacji potężnego sąsiada.

Polski papież Jan Pawel II odwiedził Timor Wschodni z pielgrzymką w 1989 roku, o czym każdy Timorczyk wie doskonale. Wątek tej pielgrzymki pojawiał się w każdej rozmowie, w której padło pytanie, skąd pochodzę...

W Rosji w odróżnieniu do Europy na opakowaniu przyjęto pisać datę produkcji, nie datę ważności.

Kraje nalezace do bylego Zwiazku Radzieckiego ciesza sie coraz bardziej wsrod turystow. Podróż w czasie, powrót do czasów sowieckich, szukanie korzeni, chęć doznań ekstremalnych – to tylko niektóre motywy podróżowania Polaków. Z badan wynika ze do krajów byłego ZSRR podróżują zazwyczaj osoby z wyższym wykształceniem, studenci i białe kołnierzyki.
Moją przygodę, z Federacją Rosyjską rozpocząłem w 2015 roku. Same przygotowania do tej wyjątkowej podróży zajęły mi prawie pół roku i nie były najmilszym doświadczeniem. (...) Pierwszym krokiem byla wizyta w konsulacie Federacji Rosyjskiej w Nowym Jorku. Młode urzędniczki, jak za czasów sowieckich siedzące za okienkiem, popijające co chwilę herbatę z filiżanek pamiętających chyba ich wczesne lata dzieciństwa czekały tylko aby oznajmić z uśmiechem na twarzy - " visa declined ". Niestety, padło i na mnie, rzekomym powodem był "brak wystarczających dokumentów ", po ustaleniu kolejnej wizyty, udałem się ponownie z wszystkimi brakującymi dokumentami, tym razem pani siedząca za okienkiem po krótkiej rozmowie łamanym angielskim zapytała " why do you show it to me all? " - wow, pomyślałem, czy ona wogole rozumie co ja do niej mówię. Łatwo się niestety domyśleć że i tym razem " visa declined ". Skoro bilet już kupiony; jeden z wymogów otrzymania wizy. szkoda by było żeby przepadł, a o zwrocie pieniędzy mogę zapomnieć. Cóż, "If they throw you out the door, come back through the window". Do trzech razy pomyślałem. Kolejna wizyta w konsulacie trwała z zegarkiem w ręku niecałe 3 minuty, po złożeniu tych samych dokumentów co wcześniej, i bez żadnej zbędnej rozmowy z konsulem usłyszałem, "how would you like to pick up your visa ?" hehe, hurraaa !!!! Pomimo tych wszystkich problemów związanych z przyznaniem wizy myślę że warto było, niestety Federacja Rosyjska przyznaję wizę tylko na 3 lata.

Masz dowód osobisty?
Wjedziesz do ponad 40 państw świata.
!!! Bez paszportu !!!
W dobie powszechnego dostępu do Internetu organizacja wakacji to nic trudnego. Wystarczy kilka kliknięć myszką i możemy kupić wymarzone wczasy pod palmami czy pojechać na wycieczkę w góry – nie musimy nawet mieć paszportu! Jednak zanim ruszymy w podróż, powinniśmy przede wszystkim dokładnie sprawdzić nasze dokumenty. Podpowiadam, gdzie możemy pojechać jedynie z dowodem osobistym, niestety nie dotyczy to osób które mieszkają np. tak jak ja w USA, gdzie wymagane jest pokazanie paszportu za każdym razem gdy przekraczamy granicę państwa.

Z dowodem osobistym można podróżować a wiec bez paszportu przede wszystkim do krajów strefy Schengen - czyli Austrii, Belgii, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji (obejmuje także podróże do francuskich departamentów zamorskich, tj. Gwadelupy, Martyniki, Gujany Francuskiej, Reunion i Majotty oraz podróże na obszar francuskich zamorskich wspólnot terytorialnych, tj. Nowa Kaledonia, Polinezja Francuska, Saint-Pierre i Miquelon, Wallis i Futuna), Grecji, Hiszpanii (obejmuje także podróże na Wyspy Kanaryjskie), Holandii, Islandii, Liechtensteinu, Litwy, Luksemburgu, Łotwy, Malty, Niemiec, Norwegii, Szwajcarii, Szwecji, Portugalii (obejmuje także podróże na Maderę i Azory), Słowacji, Słowenii, Węgier i Włoch. Ponadto Polacy bez paszportu wjadą także do Albanii, Andory, Bośni i Hercegowiny, Bułgarii, Chorwacji, Czarnogóry, Gruzji, Irlandii, Macedonii, Mołdawii, Monako, Rumunii, San Marino, Serbii, Watykanu i Wielkiej Brytanii.
SAMOZWAŃCZA REPUBLIKA
TRANSNISTRIA
Tyraspol zwany "miastem widmem" to stolica jednego z najbardziej tajemniczych "państw" w Europie. Samo określenie "państwo" jest pewnym nadużyciem, ponieważ żaden kraj na świecie nie uznaje go jako pełnoprawnego bytu - z wyjątkiem równie zbuntowanych i separatystycznych Osetii Południowej oraz Abchazji. O czym więc mowa? O Naddniestrzu, a dokładnie o Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej. Żeby wytłumaczyć czym dokładnie jest Naddniestrze należy wrócić do wczesnych lat 90'. Wtedy to mieszkańcy południa Mołdawii uznali, że po rozpadzie Związku Radzieckiego bliżej im do Rosji niż do Mołdawii ze stolicą w Kiszyniowie.
Mało kto w Polsce pamięta ten czas. Większość z nas zajęta była wtedy odkrywaniem uroków demokracji i wolnego rynku na rodzimym podwórku. Tymczasem w niedalekiej Mołdawii toczyła się niemal dwuletnia wojna domowa, w której życie straciło 899 mieszkańców Naddniestrza, które chciało być niepodległe wbrew wszystkim. Granicę zbuntowanej republiki wyznacza linia Dniestru - największej rzeki w tej części Mołdawii.
Zamieszkała metropolia jak skansen spod znaku sierpa i młota pod kuratelą Rosji, w której ludzie poruszają się niczym statyści w Truman Show, a zobaczenie samochodu z zagraniczną rejestracją jest wydarzeniem tygodnia. Spacerując po ulicach Tyraspolu nie spotkałem ani jednego turysty czy kogokolwiek obcego, kto wyglądałby na kogoś kto znalazłby się tu przypadkiem. Ludzie widząc mnie z aparatem na szyi przyglądali się z wyraźnym zaciekawieniem.
JAK JEST NA AMERYKANSKIEJ WYSPIE GUAM ?
Stany Zjednoczone Ameryki Północnej tzw. USA, to nie tylko 50 stanów które znamy, ale również jurysdykcje potocznie zwane „Commonwealth” które wchodzą w skład tego Państwa.

Guam to amerykańskie terytorium leżące w Mikronezji na Oceanie Spokojnym, czyli dość daleko od Europy. Wyspa ta jest amerykańskim niezatapialnym lotniskowcem, gdzie stacjonują bombowce strategiczne i okręty marynarki wojennej USA. Na szczęście nie cała wyspa jest terenem bazy wojskowej i można się wybrac tam na wakacje.
Pomysł na wyjazd na Guam zrodził się po tym, jak o wyspie zrobiło się głośno z powodu północnokoreańskich gróźb zbombardowania tej wyspy. Bilety nagle zrobiły się tańsze, średnio na bilecie można było zaoszczędzić około 15%, bo wiele osób bało się wojny nuklearnej między USA a Koreą Północną, pomimo i tak wygórowanej ceny zakupiłem bilet z myślą – mi bomby atomowe nie są straszne.
HISTORIA
Wyspa Guam zamieszkiwana jest już od ponad 4000 lat przez lud Chamorro. Obecnie stanowią oni około 36% ludności Guamu. Rozpoznać ich można po ciemniejszym kolorze skóry. Wielu nosi także tatuaże. Ku mojejmu zdziwieniu niektórzy wydawali się nie potrafić mówić po angielsku. W 1521 roku na Guam przybyli pierwsi Europejczycy. Był to Magellan razem że swoimi okrętami biorącymi udział w podróży dookoła świata. W 1565 roku Guam został włączony do Hiszpanii jako kolonia zamorska. Wyspa stanowiła ważny punkt dla statków podróżujących przez Pacyfik. W 1898 roku Guam został przekazany Stanom Zjednoczonym po wygranej wojnie z Hiszpanią. Guam nie jest uznawany za odrębny stan USA, mimo to stanowi część terytorium USA.
TRANSPORT
Po przylocie na lotnisko Tamuning polecam wynajęcie samochodu, auta dostępne są już od $50 za dobę. Jak to w USA, bez auta jest ciężko. Drogi na Guam są bardzo dobrze oznakowane, szerokie i łatwo się po nich jeździ. Nie ma też problemów z parkowaniem, jedyną rzeczą która może odstraszyć jest tylko cena paliwa. Dla przykładu na stacji benzynowej w pobliżu lotniska Kennediego w NY, za galon benzyny "regular" zapłaciłem $ 2,69, natomiast w mieście Hagatna które jest stolicą juryzdykcji Guam galon kosztował $ 3,99.
CO ROBIC W GUAM?
Na wyspie znajdziemy kilka pięknych plaż. Spośród najbardziej popularnych można wymienić: Dungca’s Beach, Gun Beach, Tumon Beach. Jak można się domyślić, woda jest krystalicznie czysta i ciepła przez caly rok.
Guam należy do Stanów Zjednoczonych od 1898 roku. W trakcie II Wojny Światowej Guam stał się jednym z pierwszych celów ataku Japończyków w ofensywie na Pacyfiku. Pierwsze oddziały japońskie wylądowały tutaj tuż po ataku na Pearl Harbour. Wyspa znalazła się pod brutalną okupacją Japonii na trzy lata. W lipcu 1941 roku amerykańskie oddziały odbiły wyspę z rąk Japończyków po krawych walkach. Można znaleźć w różnych miejscach na wyspie stare bunkry, umocnienia wybrzeża oraz nawet działa artyleryjskie. Poszukiwanie tych miejsc jest niezwykle ciekawym przeżyciem.
Środkowa część wyspy zajęta jest przez dżungle oraz góry, które dają możliwość ucieczki od cywilizacji i podziwianie tropikalnej przyrody.
Najpopularniejsze na wyspie są jednak sporty wodne, snorkeling oraz... zakupy bezcłowe, pamiętajmy jednak o limitach które możemy przywieść do UE, limity te nie obowiazuja mieszkancow USA, pod warunkiem ze wybralismy lot przez Hawaje.
EKWADOR
- AMERYKA WOKÓŁ RÓWNIKA -
Ekwador to państwo, które można łatwo przeoczyć, gdy wodzi się palcem po mapie Ameryki Południowej. Tymczasem kraj ten, otoczony wodami Oceanu Spokojnego i sąsiadujący z Peru i Kolumbią, jest tym, do którego należą jedne z najbardziej znanych wysp na świecie – Galapagos

Ekwador, mimo że powierzchnią jest zbliżony do Polski, jest jednym z najmniejszych państw Ameryki Południowej. Wjazd do niego dla Polaków nie jest trudny – jeśli pobyt nie przekroczy 90 dni nie musimy starać się o wizę. W Republice Ekwadoru zapłacimy dolarami amerykańskimi i szybko zauważymy, że pomimo wysokich cen dla turystów, większość mieszkańców żyje poniżej poziomu nędzy. Nie wpływa to jednak negatywnie na ich usposobienie – klimat równikowy sprzyja pogodnemu podejściu do życia. Z niższymi temperaturami możemy spotkać się jedynie w Andach, w których warunki do życia pozostawiają już sporo do życzenia.
Jednym z obowiązkowych miejsc na sesję fotograficzną w Republice Ekwadoru jest tzw. środek świata, czyli Mitad del Mundo. Można tam stanąć na obu półkulach jednocześnie, co wielu turystów bardzo ekscytuje i właściwie trudno się temu dziwić. Jeśli chodzi o inne propozycje turystyczne, na pewno trzeba wymienić dwa miasta: Quito i Cuenca. Pierwsze to stolica Ekwadoru, położona bardzo wysoko, bo aż na 2700-2850 m n.p.m. Tamtejsza starówka została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, tak samo jak ta w miejscowości Cuenca, która często nazywana jest stolicą kulturalną Ekwadoru. Warto zajrzeć również do Baños – tam czekają na turystów wodospady, piękne widoki i słynna huśtawka na końcu świata. Mówiąc o tym, co warto zobaczyć w Ekwadorze, trzeba też koniecznie wspomnieć o Wyspach Galapagos. Co prawda, leżą one dość daleko od wybrzeża, jednakże warto rozważyć ich odwiedzenie. Archipelag to aż ponad 100 wysp, które powstały poprzez wybuch podwodnego wulkanu.
VANUATU
- IN THE MIDDLE OF NOWHERE -
Vanuatu nie należy do krajów popularnych turystycznie, a już szczególnie dla odwiedzających z Europy, czy Stanów Zjednoczonych. Odległość przyprawia o zawrót głowy, a cena biletów odstrasza. Sprawdziłem z ciekawości połączenia Warszawa – Port Vila, stolicą Vanuatu. Średni lot trwa 36 godzin z trzema przesiadkami, przykładowo byłyby to Helsinki, Singapur, Nadi (Fidżi). Nie lepiej wygląda też podróż z Nowego Jorku z przesiadką w Los Angeles i Nadi, w tym przypadku lot trwa troszkę krócej bo 28 godzin. Tak czy inaczej wbrew wszystkiemu jednak zdecydowałem się. Całości wyjazdu najlepiej jest nie podliczać, mniej wiesz, tym mniej się stresujesz, a ku zaskoczeniu wszystkich ciekawskich moją standardową odpowiedź na pytanie – „a ile kosztował wyjazd do…” to „nie wiem”. Ląduje na Vanuatu pełen nadziei, zapału i ciekawości zadając sobie jednocześnie pytanie - i co ja robię tu ?
Pierwszy rzut oka na Efate, główną wyspę na którą trafiają wszystkie loty międzynarodowe, miałem z okna samolotu. Zielono, po horyzont, brak dróg oprócz tej okrążającej wyspę, lasy palmowe i sporo bydła. Mój pobyt na wyspie scalił się z cyklonem który przeszedł nad Port Villa dosłownie dwa dni wcześniej powodując wielkie straty.
Jednym z wielu czynników dlaczego wybrałem akurat ten zakątek ziemi było skosztowanie prawdziwej Kavy o której ostatnio zrobiło się głośno w różnych programach podróżniczych.

CZY KAVA TO KAWA ?
Zdecydowanie nie i nigdy ze sobą nie miały nic wspólnego. Kava kava to po polsku pieprz metystynowy który rośnie na wyspach Pacyfiku, zwłaszcza w Mikronezji, Fiji, Vanuatu i na Hawajach, gdzie jest jedną z najważniejszych roślin uprawnych. Z jej korzenia sporządza się napój, który jest nieodłącznym elementem kultury mieszkańców Wysp Pacyfiku od niepamiętnych czasów. Napój ten jest dla nich tym, czym dla Japończyków jest herbata. Spożywają go codziennie podczas spotkań w swoich domach oraz w kava barach (zwanych nakamalami), a także serwują podczas ważnych ceremonii. Kava kava obecną jest na wszystkich wydarzeniach religijnych, kulturalnych i politycznych odbywających się na Wyspach Pacyfiku. Ceniona jest za swoje działanie odprężające i delikatnie euforyzujące. Nie bez powodu nazywana jest korzeniem szczęścia. Lubią ją introwertycy i osoby, które czują się niepewnie podczas spotkań towarzyskich, ponieważ kava kava znosi stany lękowe i ułatwia wchodzenie w interakcje z ludźmi. A kiedy jej działanie opada, sen przychodzi szybciej i jest głębszy. Ludność Wysp Pacyfiku stosuje kavę nie tylko dla przyjemności, ale też w celach leczniczych. Kava to dla nich tradycyjny środek medyczny, który uspokaja, łagodzi napięcie, znosi bóle mięśni i menstruacyjne, działa nasennie, pomaga w infekcjach, chorobach układu moczowego i skóry, a więc czy jest to lekarstwo, a może narkotyk ? Kava została uznana oficjalnie za lęk ziołowy zaledwie przez kilka państw, a jak smakuje ? Odpowiedź pewnie zabrzmi dziwnie: jak woda z błotem. Chyba - bo wody z błotem przecież nie piłem, ale to skojarzenie nasuwa się po pierwszym łyku tej zawiesistej brunatnej cieczy. Zapach raczej nie należy do najprzyjemniejszych, i porównał bym go do brudnej ścierki do podłogi. W Polsce przez lata Kava znajdowała się na liście zakazanych środków psychoaktywnych. Zmieniono to dopiero pod koniec 2017 roku.



BERMUDY 2019
- PODRÓŻ DO NAJDROŻSZEGO PAŃSTWA -
Tym razem będzie o dwu-dniowym , ale piekielnie drogim, wypadzie z Nowego Jorku na Bermudy. O Bermudach myślałem już od pewnego czasu, dopiero w tym roku zdecydowałem się na podróż do tego najdroższego państwa na świecie. Według Business Insider to właśnie na tej małej wyspie koszt zycia jest najwyższy, biorąc pod uwagę ceny za paliwo, żywność oraz zakwaterowanie.
Samolot wylądował o czasie, odprawa paszportowa przebiegła bardzo szybko, zresztą jak mogło być inaczej skoro dziennie laduje tutaj tylko siedem samolotów, w tym jeden bezpośrednio z Londynu i jest to zarazem jedyna linia lotnicza która łączy Europę z Bermudami. Pragnę jednak zwrócić uwagę na mały szczegół, przed wylądowaniem na międzynarodowym lotnisku L.F.Wadę rozdano nam karty meldunkowe oraz celne. Najważniejszym punktem bez którego nie wypuszcza nas z lotniska jest adres pobytu. Wiem że wielu podróżnych szuka tańszych miejsc do spania dopiero po przylocie, niestety w tym przypadku musimy pomyśleć o tym zanim wsiądziemy do samolotu. Zakwaterowanie w hotelach jest mega drogie, dlatego warto skorzystać z serwisu airbnb, pozwoli to na zaoszczędzenie paru stówek. Po wyjściu z lotniska często szukamy kantoru lub udajemy się do ATM, aby wybrać pieniadze… i niemiła niespodzianka. Lotnisko nie posiada kantoru a jeden bankomat który zlokalizowany jest na zewnątrz hali przylotów nie obsługuje kart płatniczych z Polski. ( bardzo nie mile doświadczenie ). Całe szczęście że wybierając się za granicę zawsze jestem przygotowany na takie przygody, dlatego trzeba wziąć ze sobą dolary amerykańskie. Dolar amerykański odpowiada jednemu dolarowi bermudzkiemu i można nimi płacić dosłownie wszędzie. Gdzie natomiast zdobyć lokalną walutę ? Polecam kasę dworca autobusowego w Hamilton, tam bez problemu przemiła Pani w okienku zamieni nam dolara amerykańskiego na dolara bermudzkiego.
Z cyklu „taksóweczka czeka”, wsiadam do pierwszej lepszej taksówki, pokazuje kierowcy adres i jedziemy… po przejechaniu paru metrów nagle kierowca pyta się mnie a gdzie to jest ? Zamurowało mnie !!! Jeździliśmy, błądziliśmy ale zajechaliśmy, cena według taksometra do Southampton wyniosła $56. Po zakwaterowaniu,  jeszcze tego samego dnia wybrałem się pieszo na Gibb’s lighthouse. Latarnia morska została zbudowana w 1844 roku przez inżynierów królewskich. Jest to również jedna z pierwszych latarni morskich na świecie wykonana z żeliwa, jej wysokość wynosi 36 metrów. Koszt biletu to $2.50 ale naprawdę warto, z góry można podziwiać bajeczne widoki i charakterystyczne białe dachy. Światło latarni po zmroku widoczne jest z odległości 160 kilometrów.
W drodze powrotnej piechotą dotarłem do Horseshoe Beach, nie było jednak chętnych do kąpieli o zachodzie słońca, a może to za sprawą urwistego wiatru który wiał piaskiem w oczy.
Jeszcze tylko zakupy w supermarkecie ( ceny z kosmosu !!! ) i mogłem wracać do apartamentu.
Następnego dnia biorę autobus komunikacji miejskiej i jadę do stolicy – Hamilton. Przystanki autobusowe to zwykle wbity metalowy pal wzdłuż głównej drogi. Kolor niebieski słupa oznacza autobus jadący z Hamilton a słup różowy że autobus jedzie do Hamilton, jest to wielkie ułatwienie, zwłaszcza że na bermudach obowiązuje ruch lewostronny.

Początki miasta sięgają 1790 roku i zostało nazwane na cześć Henry’ego Hamiltona, gubernatora Bermudów w latach 1778–1794. Największe zabytki Hamilton pochodzą z czasów kolonijnych, w większości są to anglikańskie kościoły i charakterystyczne budynki pochodzące z tamtego okresu. Najważniejszymi obiektami miasta są: katedra Świętej Trójcy z 1844 roku uznawana za matkę kościoła anglikańskiego, oraz pomnik upamiętniający poległych w pierwszej i drugiej wojnie światowej.
Bermudy są bardzo dobrze skomunikowane i autobusem dojedziemy w najdalszy zakątek wyspy, również promy pasażerskie są częścią komunikacji miejskiej. Aby zaoszczędzić sobie dwie godziny jazdy autobusem z Hamilton do zachodniej części wyspy - Dockyard, postanowiłem skorzystać z promu pasażerskiego, cała podróż zajęła mi mniej więcej tylko 15 minut. Rogal Naval Dockyard to od ponad 175 lat dom królewskiej marynarki wojennej, teraz również z wielomilionowym portem statków wycieczkowych.

Głównymi punktami Dockyard są: Clocktower Center i imponujące Muzeum Narodowe Bermudów, a w nim można zwiedzić XIX-wieczny Dom Komisarza pełen autentycznych mebli z epoki i eksponatów na temat historii wojskowej i społecznej Bermudów. Warto również poświęcic czas na wędrówkę po 16 akrach i podziwiać panoramiczne widoki na wyspę, a także wypas owiec. Koniec dnia to przepiękny widok na zachód słońca. Autobusem # 8 wracam do apartamentu aby nabrać sił na jutrzejszy dzień.
Trzeci dzień rozpoczynam od pobudki przez piejące koguty których wszędzie jest pełno, na śniadanie chleb tostowy z twarożkiem i drzemem do tego herbata…. i czas ruszać ! Autobusem z przesiadką w Hamilton dojeżdżam do najbardziej oddalonego miejsca po stronie wschodniej wyspy – bastionu św. Katarzyny. Jest to najstarsza cześć wyspy, początki fortu sięgają 1612 roku.
Ale zacznijmy od początku… według historyków wyspę przypadkowo odkrył w 1505 roku żeglarz Juan de Bermudez który na statku La Garza wracał z Meksyku do Europy. Wyspa do końca XVI wieku pozostawała bezludną. Pierwsi ludzie którzy osadzili się na wyspie to rozbitkowie statku Sea Venture który 28 lipca 1609 roku podczas burzy wpłynął na mieliznę i doznał dużych uszkodzeń, wszyscy przeżyli tylko dlatego że magazyny statku były wypełnione jedzeniem które mieli dostarczyć do miasta Jamestown w stanie Virginia.

Aby upamiętnić te wydarzenie w niedalekiej odległości od bastionu znajduje się pomnik wskazujący miejsce do którego przybyli pierwsi rozbitkowie. Fort jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wracając na przystanek autobusowy po prawej stronie mijam stary cmentarz, na tablicach nagrobkowych przeważają napisy z podaną przyczyną śmierci - żółtą febrą
Dwa przystanki autobusowe wystarczyły aby dojechać do zamieszkiwanej przez 1800 mieszkańców najstarszej osady na wyspie - St. George. Pierwsze wzmianki pochodzą z 1609 roku. To małe miasto było stolicą Bermudy aż do roku 1815. Większość budynków stojących dzisiaj pochodzi z okresu między XVII a XIX wiekiem. Niektóre ulice wyglądają dokładnie tak jak dwa wieki temu. To fantastycznie zachowane miasteczko, jedno z najstarszych angielskich osad w nowym świecie nie jest zamkniętym skansenem, lecz normalnym żywym miastem.

Ważne zabytki to: kościół św. Piotra z 1612 roku, przykościelny czarny cmentarz szacuje się że z XVII wieku, niedokończony kościół którego budowę wstrzymano wskutek niestabilnego fundamentu oraz plac króla Jerzego usytuowany w samym centrum miasta.
Kolejnym i ostatnim punktem tego dnia było zobaczenie Crystal & Fantasy Caves , Mark Twain w 1908 roku powiedział “Przypuszczam, że to najpiękniejsze jaskinie świata”, na pewno się nie mylił, jednakże minęło już 111 lat od tego czasu i uważam że ingerencja człowieka zmieniła ich kształt bezpowrotnie. Crystal Caves zostały przypadkowo odkryte w 1905 roku przez dwoje dzieci , natomiast Fantasy Caves zostały odkryte w 1914 roku. Cena wstępu do dwóch jaskiń kosztuje $35 od osoby i zajmuje około 1,5 godziny.
Podsumowując ten krótki wypad wydaje mi się że zobaczyłem wszystko co ta wyspa mogła mi zaoferować, a ile kosztował ten wyjazd ? Udało mi się zmieścić w $1100, myślę że to bardzo drogo jeśli weźmiemy pod uwagę krótki czas pobytu, ale takie są uroki spełniania marzeń, na których nie powinno się oszczędzać. Oczywiście Bermudy są również doskonałym miejscem dla wielbicieli przepięknych plaż i krystalicznie czystej wody…na koniec jeszcze ciekawostka...
Prawo zabrania otwierania sieci handlowych oraz restauracji spoza wyspy, nie znajdziemy tutaj McDonalda, Burger Kinga, KFC czy Starbucks’a.

HAWAJE 2019
Lecąc na Hawaje powinniśmy pozbyć się wszystkich oczekiwań. Po pierwsze dlatego, że jest zupełnie inaczej niż być może się spodziewacie. Po drugie dlatego, że fabryka snów tak bardzo rozbudowała oczekiwania i tak bardzo pokazuje te piękne wyspy jako tropikalny raj podobny do Polinezji Francuskiej, że na miejscu można poczuć się lekko oszukanym. Nie zrozumcie mnie źle, Hawaje są niesamowicie piękne, jednak jest to piękno surowe, trochę jak nieoszlifowany kamień, wyspy te są majestatyczne i tajemnicze. Teraz kiedy trochę czasu już minęło od mojego pierwszego pobytu rok temu, to co czuję kiedy myślę o Hawajach to niedobór, jest w tych wyspach coś magicznego co nie pozwala o sobie zapomnieć. Coraz bardziej czuję też, że za rok po raz trzeci z rzędu odwiedzę je ponownie.

Dolecieć tam jest bardzo łatwo i bezpośrednio samoloty latają z każdego większego miasta w USA. Archipelag ten położony jest dosłownie pośrodku niczego, prawie że na samym środku Oceanu Spokojnego. Niezależnie więc skąd lecicie, przelot będzie jednak długi i dla niektórych może okazać się bardzo męczący. Najszybciej, bo tylko 4 godziny leci się z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Niezależnie od tego, z której strony lecimy, bilety niestety będą drogie. Planowanie tej podróży lepiej zacząć dużo, dużo wcześniej.
WYSPA MAUI
Maui to wbrew pozorom sporej wielkości wyspa. Posiada charakterystyczne ukształtowanie terenu przypominające cyfrę 8, a to za sprawą dwóch dominujących nad wyspą wulkanów. Sprawia to komunikacyjne uciążliwości, bowiem drogi przebiegają tylko terenem nadmorskim i nie ma dróg „na skróty”. Tworzą się przez to dwie pętle o długości jedna 184 km (Hana Road), której pokonanie bez zatrzymywania się zajmuje ok 4,5 godziny oraz 100 km trasa północno-zachodnia, która analogicznie zajmie ponad 2,5 godziny. A gdzie atrakcje? Po drodze!
na zdjęciu tablica upamiętniająca mężczyznę który w 2017 ześlizgnął się z klifu i do dnia dzisiejszego jego ciało nie zostało odnalezione. Jest to przestroga dla wszystkich śmiałków wybierających się wykąpać w skalnych basenach.
Zwiedzanie wyspy warto rozpoczac od Hana Road.  Całość tej liczącej przeszło 120 mil drogi jest uważana za jedną z najpiękniejszych na świecie. Prowadzi przez skaliste wybrzeża, zielone doliny, wąwozy, nad których rwących potokach zawieszone są dziesiątki kamiennych mostów, wodospady, plaże, wreszcie historyczne miejsca rdzennych mieszkańców wyspy. Droga miejscami jest wąska, często kręta a miejscami niemal off-road’owa. Mimo, że przejechalem ją w ciągu jednego dnia, uważam, że warto ja sobie rozłożyć nawet na dwa dni. Daje to możliwość zobaczenia wszystkich jej atrakcje bez pośpiechu.

Sugeruje cyrkulację zgodną z ruchem wskazówek zegara, czyli począwszy od stolicy wyspy Kahului poprzez Paia – Wailua – Hana aż do Kipahulu. Spokojnie dojedziecie tam nawet osobowym samochodem z niskim zawieszeniem. Aby zrobić całą pętlę i wrócić południową stroną wyspy trzeba albo mieć nieco wyższy samochód albo… odwagę, aby pokonać kilka dość stromych odcinków drogi o słabej nawierzchni.

W tej cyrkulacji napotkamy następujące miejsca warte odwiedzenia:
- miasteczko Paia
- Plaża Ho’okipa
- Wodospady Twin Falls
- Bamboo Forest
- Park Stanowy Waianapanapa
- Hana lava tube
- Hana Town
- Pipiwai Trail
- Makawao Town
Kolejny dzień i kolejne wyzwanie, dzisiaj czeka mnie wjazd na szczyt wulkanu Haleakali. Z Kahului kieruje się w do Haleakala Hwy a stamtąd już tylko w górę od czasu do czasu mijając ambitnych rowerzystów podążających w kierunku szczytu. W miarę wzrostu wysokości odsłania się widok między górami a zatoką. Na błękitnym niebie świeci oślepiające słońce, w dole pod nami kłębi się warstwa śnieżnobiałych obłoków, spod której gdzieniegdzie wyłaniają się leżące niżej zielone łąki lub na horyzoncie - błękitny ocean. Po kilku minutach jazdy docieram do parkingu przy Leleiwi Overlook. 300 - 400 metrowa ścieżka prowadzi stąd do położonego na wysokości 2.694 m n.p.m. punktu, z którego otwiera się pierwszy widok na krater Haleakali.
Krater jest olbrzymi. Ma około 8 kilometrów długości, kilka kilometrów szerokości i kilkaset metrów głębokości i - jak podaje przewodnik - zmieściłby się w nim ponoć cały Manhattan. We wnętrzu można dostrzec kilka stożków wulkanicznych. Dominują odcienie brązu, czerwieni i szarości. Co ciekawe, Haleakala nie jest wulkanem uznawanym za wygasły i według uczonych, wulkan wciąż jest aktywny.
Wracam do samochodu i jadę kilkaset metrów dalej,  zatrzymuje się pod samym szczytem. Ziemia jest brunatno-czerwona, wieje zimny, przenikliwy wiatr.
Ale co za widoki!
Podemna białe połacie chmur, zalegające nad dużą częścią widnokręgu, gdzieniegdzie widoczna jest zieleń lasów i łąk oraz błękitna tafla oceanu. W drodze powrotnej do hotelu zatrzymuje sie na Makena Beach gdzie spędzam resztę wolnego czasu.
Trzeci i ostatni dzień pobytu na Maui chce w dużej mierze poświęcić na relaks i obieram kierunek do Lahainy.  Za czasów króla Kamehamehy III pełniła ona funkcję stolicy Hawajów. Miasto było też największą na wyspach bazą wielorybników. Dziś jest ono w całości uznane za zabytek (national historic landmark). Zwarta zabudowa centrum i pieczołowicie odrestaurowane XIX-wieczne budynki nadają mu oryginalny, niezapomniany klimat. W drewnianych domach na głównej ulicy Lahainy - biegnącej wzdłuż morza Front Street - mieszczą się sklepy, galerie sztuki, kawiarnie i restauracje. Po drodze warto zatrzymac sie w kilku punktach widokowych: Olivine Pools oraz Nakalele Blowhole.

LUXEMBOURG 2019
- HISTORIA O BRZYDKIM KACZĄTKU -
Wielkie Księstwo Luksemburga - państwo, położone w Europie Zachodniej. Graniczy z Francją od południa, Niemcami od wschodu i z Belgią od zachodu i północy. Państwo członkowskie Unii Europejskiej oraz NATO. Pomysł na Luksemburg zrodził się z myślą o zobaczeniu jednego z najmniejszych państw świata i Europy. Czy było warto... sami się przekonajcie.
Po prawie czternastu godzinach lotu, z przesiadką w Lizbonie ląduje szczęśliwie na lotnisku nie opodal stolicy kraju - Luksemburga. Lotnisko na pierwszy rzut oka nie robi dobrego wrażenia; skromny budynek przypominający czasy PRL, gdzie ten dobrobyt, pomyślałem...
Najlepszym a zarazem najtańszym sposobem dostania się z lotniska do centrum miasta jest transport publiczny, autobus # 16, a cena biletu kosztuje 2 euro, bilet można kupić w automacie na przystanku. Atmosfera w autobusie wyjątkowo przytłaczająca, ludzie smutni i mokrzy od deszczu, do tego ta przytłaczająca cisza jakby ktoś umarł. Po 30 minutach wrescie wysiadam na dworcu centralnym aby udać się do pobliskiego hotelu.
Następnego dnia rano budzi mnie odgłos przelatującego samolotu, szybko otwieram okno i widzę przalatujacego nad centrum Boeinga CargoLux, ale fajnie... i te słońce (...) przecież sprawdzałem prognozę pogody i miał być deszcz.
Po dobrym śniadaniu, udaje się piechotą na stare miasto i.... sam nie wierzę swoim oczom, ale tu pięknie i te nostalgiczne widoki
Na początku wita mnie obelisk "złotej Pani", trzymającej w wyciągniętych ramionach wieniec laurowy. Pomnik zbudowano w 1923 roku by uczcić pamięć żołnierzy luksemburskich, którzy polegli na froncie w czasie i wojny światowej.
Idąc wzdloz murów obronnych widać przepiękny most Adolfa z 1903 roku.
Widoczne z daleka czarne wieże kościelne to część katedry Notre Dame, główne wejście do niej znajdziemy przy Place de la Constitution.
Katedrę postawili w latach 1613-21 jezuici jako kościół dla prowadzonej przez nich od 1603 roku szkoły. W 1621 roku kościół został poświęcony Matce Boskiej Niepokalanego Poczęcia.
W krypcie, w okratowanej kaplicy, znajdują się grobowce książąt. Jest tu między innymi barokowy sarkofag Jana I Ślepego, który poległ w bitwie pod Crécy w 1346 roku. Jan I Ślepy jako Jan Luksemburski był koronowanym tytularnym królem Polski w latach 1310-35.
Palac Wielkiego Ksiecia - Obecnymi lokatorami pałacu jest rodzina panującego od 7 października 2000 roku Wielkiego Księcia Henriego właściwie Henri Albért Gabriel Félix Marie Guillaume.
Pełni on głównie funkcje reprezentacyjne, ale może powołać premiera i rząd, rozwiązać Izbę Deputowanych i akredytować ambasadorów. Jest dowódcą armii luksemburskiej w randze generała, oraz ma honorową rangę majora w brytyjskim Regimencie Spadochronowym
Kościół św. Michała jest najstarszą istniejącą świątynią w mieście. W miejscu tym w 987 roku z inicjatywy hrabiego Luksemburga zbudowana została kaplica zamkowa. W ciągu następnych stuleci, w wyniku kolejnych oblężeń twierdzy budynek był niszczony, po czym za każdym razem odbudowywany i odnawiany.
Dzięki swym fortyfikacjom, Luksemburg zwany był w średniowieczu „Gibraltarem Północy”. Kazamaty posiadały 23 km wydrążonych tuneli i galerii, schodzących nawet do 40 m pod powierzchnię ziemi. Umieszczono w nich prawie całe miasto: piekarnie, zakłady rzemieślnicze, kuchnie, stajnie, magazyny, itp. Do dnia dzisiejszego dotrwało 10% struktury pierwotnej i 17 km tuneli. W 1994 roku kazamaty i fortyfikacje wraz ze Starym Miastem zostały wpisane na Listę UNESCO.
Najpiękniejszą częścią starego miasta okazała się dolna cześć miasta położona w dolinie rzeki Aliette.

BRUKSELA 2019
 - CZY BRUKSELKA POCHODZI Z BRUKSELI -
Po cztero godzinnej podróży autobusem z Luksemburga dojeżdżam wrescie na przystanek autobusowny który mieści się obok dworca kolejowego Brussels Nord. Wystarczy przejść dosłownie parę kroków aby znalesc się w budynku dworca. Do centrum miasta dojeżdżam pociągiem IC, zaledwie jeden przystanek i wysiadam na Bruxelles Central, a stąd już wszędzie blisko.
Co trzeci mieszkaniec Brukseli to obcokrajowiec. Wszystko dzięki temu, że ponad 50 organizacji międzynarodowych wybrało ją za swoją siedzibę w tym Unia Europejska i NATO.
Robiąc rezerwację hotelu zawsze biorę pod uwagę lokalizację, tym razem również tak postąpiłem. Hotel w pobliżu Grand Place okazał się strzałem w dziesiątkę. Po zameldowaniu się ruszam na miasto w poszukiwaniu brukselek. W centrum informacji turystycznej dowiaduję się jednak że brukselka nie ma nic wspólnego z Bruksela i że jest to krzyżówka kapusty głowiastej i jarmużu, została jednak wyhodowana po raz pierwszy w Belgii, więc jej twórca na pewno nazwał ją tak jak nazywa się stolica tego państwa by zaznaczyć właśnie skad ona pochodzi. Pani widząc u mnie lekkie zdziwienie zaproponowała abym poszedł sobie zobaczyć sikającego chłopca (...) ona chyba jest nienormalna, pomyślałem...
Szybko sobie uświadomiłem jednak że mówiła o Manneken Pis czyli wykonanej z brązu figurce sikającego chłopczyka.
Nastepny dzien rozpoczynam od belgijskiego wafla z czekolada i spacerem ide do Parlamentu Europejskiego.
PARLAMENT EUROPEJSKI
Budynki Parlamentu Europejskiego w Brukseli znajdują się w tzw. europejskiej dzielnicy przy ulicy Wiertz 60, w sąsiedztwie placu Luksemburskiego. W pobliżu znajdują się inne instytucje Unii Europejskiej między innymi: Komisja Europejska, Rada Europejska i Komitet Regionów. Parlament Europejski – wstęp wolny ale należy mieć ze sobą dowód, paszport lub prawo jazdy. Zwiedzanie indywidualne możliwe jest od poniedziałku do czwartku od 10.00 do 15.00 lub w piątek o godzinie 10.00. Nie jest wymagana rezerwacja, wystarczy pojawić się 15 minut wcześniej. Ponadto Parlament Europejski organizuje zwiedzanie we wszystkich 23 urzędowych językach UE. Nie udało mi się spotkać żadnego polskiego parlamentarzysty.
Niedaleko Parlamentu Europejskiego wznosi się Pałac Królewski mieszczący biura królewskie, używany do oficjalnych państwowych uroczystości.
Najważniejszym jednak zabytkiem miasta jest katedra, czyli Cathédrale des Sts Michel et Gudule. Victor Hugo określił ją jako “najczystszy przykład kwitnącego gotyku". Jej budowę rozpoczęto, w 1226 r. ale oficjalny status katedry otrzymała dopiero w 1961 r.
Rynek La Grand-Place w Brukseli jest wyjątkowy i ceniony przede wszystkim za swą jednolitą zabudowę. Większość budynków pochodzi z XVII wieku, a szczególnie docenionym elementem placu jest jego nieregularny kształt i brak zabudowy śródrynkowej. La Grand-Place jest pięciokątny, choć ze względu na swą nieregularność, wydaje się prostokątny. Z placu w różnych kierunkach biegnie siedem ulic. Kiedy pierwszy raz dotarłem na Grand Place - oniemiałem z zachwytu -, a przecież widziałem już naprawdę wiele, wspaniałe budynki lśniły nawet przy słabej pogodzie. Jeszcze bardziej oczarował mnie Grand Place nocą, gdy rozpaliły się światła na kamienicach. Cudowny - nie ma chyba piękniejszego w Europie.

EL SALVADOR 2019
Salwador to najmniejszy pod względem powierzchni kraj międzymorza środkowoamerykańskiego, ale za to gęsto zaludniony. Na 1 km² przypada ponad 300 mieszkańców.

Bezpiecznie czy nie ?

Owszem, w dużych miastach, w stolicy, są niebezpieczne dzielnice, ( zresztą gdzie ich nie ma ) zdarzają się napady i miejscowi ludzie sami mówią, że są tu niebezpieczne miejsca i że współczynnik przestępczości rzeczywiście jest jeszcze duży: młodzi ludzie, którym brak edukacji szukają szybkiego i łatwego zarobku, największym problemem jednak z jakim ten kraj zmagał się przez długie lata były wojny gangów, ale sytuacja diametralnie zaczęła się zmieniać kiedy kilka miesięcy temu prezydentem został Nayib Bukele, były gubernator miasta San Salvador. Większa obecność wojska oraz policji na ulicach sprawia że obywatele zaczęli czuć się bezpieczniej do tego stopnia że postanowili wychodzić wieczorami do restauracji, pubów, barów, jeszcze z rok temu nikt by się nie odważył. Ale już od pierwszych dni mojego pobytu w tym kraju wyrabilem sobie opinię, która do końca się nie zmieniła: mieszkańcy El Salvador są absolutnie PRZESYMPATYCZNI !!! Naprawdę szkoda, że kraj ma taką złą renomę.
Co warto zobaczyć w Salwadorze?


San Salwador - mało popularna stolica, ale czy słusznie?
Stolica Salwadoru, tak jak stolica innych państw w Ameryce Centralnej, nie cieszy się dużą popularnością. W San Salwadorze nie ma również zbyt wielu atrakcji turystycznych – jest to rezultat licznych trzęsień ziemi oraz wojny domowej. Zdecydowałem się na zwiedzanie miasta razem z lokalnym przewodnikiem. Jest to świetna okazja, nie tylko żeby zobaczyć miasto oczami osoby, która w nim mieszka, ale także poznać lokalną historię oraz miejsca, które są zazwyczaj niedostępne dla turystów. To w San Salwadorze bliżej poznałem burzliwą historię kraju, odwiedziłem kilka muzeów oraz dowiedzielem się więcej o czasie największej świetności Salwadoru, kiedy był on imperium kawowym.
Zwiedzanie tego kraju rozpoczynam od wdrapania na na wulkan noszący taką samą nazwę jak stolica tego kraju San Salwador, przez lokalnych jednak nazywany El Boqueron, czyli dosłownie tłumacząc duże usta. Ostatnia erupcja tego wulkanu nastąpiła w 1917 roku, niszcząc miasto prawie całkowicie.
W centrum stolicy, przy Plaża Civica mieści się najważniejszy budynek w kraju, mowa o National Pałace. Urzęduje tutaj m.in prezydent w słynnym " yellow office ".
W mieście znajduje się bardzo wiele obiektów religijnych, z czego najważniejszym jest katedra San Salvador, przeznaczona dla wyznawców kościoła rzymsko-katolickiego. Katedrę zauważyć można bardzo łatwo, znajduje się ona w samym centrum miasta oraz charakteryzuje się dość sporymi rozmiarami. Katedra została dwa razy odwiedzona przez papieża Jana Pawła II.
W podziemniach katedry znajduje sie grob arcybiskupa Oskara Romera, ktory zostal zamordowany w 1980 roku przez salwadorskich komandosow smierci.  Oscar Romero został wpisany w katalog świętych 14 października 2018 podczas trwającego Synodu biskupóww Rzymie.
Plac Wolności w San Salvador jest bardzo ważnym miejscem przede wszystkim ze względu historycznego i politycznego. To tu znajduje się Monumento de los Heroes, czyli Pomnik Bohaterów, zadedykowany osobom, którym zależało na uzyskaniu niepodległości w 1811 roku.
Iglesia el Rosario czyli Kosciol w stylu science-fiction. Z zewnątrz budowla przypomina bardziej hangar niż kościół. Wystarczy jednak tylko zajrzeć do środka, aby znaleźć się w pełnym fantastycznych kolorów i kształtów świecie sztuki współczesnej.
Cmentarz Wielkich (hiszp. Cementerio de los Ilustres) wraz z Cmentarzem La Barmeja tworzy Cmentarz Generalny w San Salwador. Jest miejscem wiecznego spoczynku prominentych rodzin stolicy Salwadoru oraz wielu wybitnych postaci z historii tego kraju m.in. Schafika Handala, Roberto D’Aubuissona i Agustína Barrios Mangoré. Uwagę przykuwają okazałe nagrobki wykonane z białego marmuru częstokroć wykonane w Europie i będące dziełem takich artystów jak Francisco Durini.
Godzina jazdy samochodem poza miasto i znajduje sie u podnoza wulkanow; Izalco oraz sw. Anny.  Ten drugi stanowi najwyzszy szczyt Salwadoru oraz nalezy do aktywnych, ostatnia jego erupcja miala miejsce w 2008 roku.
Joya de Cerén – stanowisko archeologiczne cywilizacji Majów położone w południowo-zachodnim Salwadorze. Zawiera dobrze zachowane pozostałości rolniczej osady, która w VII wieku została pokryta wulkanicznym popiołem. W 1993 roku stanowisko zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Kilka kilometrów na południowy zachód od Joya de Cerén, na otwartym polu, otoczonym przez proste farmy i gęstą dżunglę, leży niegdyś potężne miasto San Andrés. Początkowo wspierał populację liczącą około dwanaście tysięcy osób i osiągając swój szczyt jako stolica regionalna około 650-900 AD, później został obsadzony przez lud Pipil. Ruiny zostały częściowo pochowane przez kolejną erupcję wulkanu w 1658 roku, do dziś tylko fragmenty ceremonialnego centrum zostały wydobyte - siedem rozpadających się, ale tajemniczych struktur, w tym kompleks Acrópolis.
Teren jest otwarty dla wszystkich i jest popularnym miejscem piknikowym dla mieszkańców w weekendy, tylko pozazdrościć... piknik z widokiem na ruiny !!!

Mała powierzchnia Salwadoru oferuje, oprócz opisanych powyżej miejsc, również inne krajobrazy: mnóstwo tu parków narodowych z górami i wulkanami, na które można się wspiąć, oraz jeziora i laguny. Przede wszystkim jednak ten malutki nieznany kraj pozostanie w mej pamięci, i tak go będę polecać, jako kraj przesympatycznych mieszkańców, naturalnych, bezinteresownie pomocnych, nie zepsutych turystyką.

KOSTARYKA 2019
ZOBACZYĆ A NIE ZBANKRUTOWAĆ
Kostaryka, inaczej nazywana Szwajcarią Ameryki Południowej stanowi niemiły szok cenowy, zarówno jeśli odniesiemy się do polskich cen, jak i porównamy je z pozostałymi krajami Ameryk. Wiele osób omija Kostarykę lub decyduje się na odwiedzenie dwóch miejsc i pędzi dalej – akurat mój sposób na zwiedzanie świata.
Pomimo że kraj ten nie należał do miejsc do których bardzo mi zależało polecieć w najbliższym czasie to skusiła mnie wyjątkowo niska cena biletu lotniczego, jednocześnie chęć zdobycia kolejnego kraju na mojej mapie świata.

Po 7 godzinnym locie z przesiadką na lotnisku w Meksyku, ląduje w mieście San Jose, które jest stolicą Kostaryki a zarazem największym miastem tego państwa.
Hm…długo zastanawiałem się co można napisać o stolicy Kostaryki… Powiem szczerze, że jedyną fajną rzeczą związaną z tym miastem jest samo centrum, kilka ulic wzdłuż i wszerz, natomiast dla osób których wogole nie interesuje historia to spędzenie chociaż jednego dnia w tym mieście będzie po prostu stratą czasu. Mój pobyt w tym kraju trwał trzy dni, wystarczająco aby zobaczyć najważniejsze atrakcje turystyczne.
SAN JOSE
San Jose nie jest najpiękniejszą stolicą jaką widziałem. Nie jest nawet przeciętna. Jest jednak miastem, które warto zwiedzić, zwlaszcza jesli nie tylko marzymy o bujnej roslinnosci i piaszczystej plazy. Z jednej strony zobaczymy błyszczące sklepy, a z drugiej bezdomną biedotę, która ściąga do stolicy licząc na jakikolwiek zarobek
WARTO ZOBACZYĆ
          - Park Morazan
          - Ogrod botaniczny
          - Park Narodowy
          - Katedra Metropolitarna    
          - Pomnik Narodowy
          - Teatr Narodowy
          - Kosciol la Mercede
          - pomnik " gruba kobieta"
          - statua Leona Kortesa
          - El Pretil
          - Park La Sabana
          - Mercado Centrale

PARK WISZĄCYCH MOSTÓW
Zapłacilem w sumie 60 dolarów za to, by przez dwie godzinki pochodzić sobie po ośmiu wiszących mostach nad zielonymi lasami. Fajne to było, ale tych pieniędzy nie warte. Ale cóż robić. Trzeba bulić. Drugi raz już tu nie będę. Kostaryka kosi kasę równo.
PARKI LINOWE
- ZIPLINE -
Wchodzę na pierwsze drzewo i staje na platformie, przedemna… nic… tylko wielki dół. Nogi zaczynają się lekko trząść podczas oczekiwania na moja kolej. Wyobrażam sobie jak długo będę spadał w dół zanim zakończę swojego żywota. Pocieszam się jednak, że chyba nikt tu nie zginął, skoro park działa od dłuższego czasu. Daję się podpiąć i ruszam pędem przed siebie, czując wiatr wokół siebie i wolność w płucach, gdy mijam hen w dole las deszczowy. Podziwiam panoramę z lotu ptaka, od czasu do czasu zastanawiając się kiedy urwie się lina i spadnę w przepaść.

LIPIEC 2019
CZYLI WYPRAWA NA CYPR
Pomimo samego środka sezonu wakacyjnego, postanowiłem udać się na Cypr, a więc słoneczna wyspę położona na Morzu Śródziemnym.

JEDNA WYSPA ALE DWA KRAJE

Słońce świeci tu przez ok. 330 dni w roku a temperatura morza wynosi ok. 20°C. Nic dziwnego, że mieszkańcy tego niewielkiego państwa są niezwykle życzliwi, otwarci i pogodni. Nie zawsze jednak mieli ku temu powody. Przypomnijmy, że w 1974 roku, w wyniku bratobójczych walk między mieszkańcami narodowości greckiej i tureckiej, kraj został podzielony na dwie części. Taki stan rzeczy trwa do dziś. Podróż rozpocząłem od wylądowania na lotnisku w mieście Larneca. Po odprawie paszportowej która trwała nie całe 10 minut udałem się na przystanek autobusowy który znajduje się w górnej części lotniska ( departures ). Dlaczego wybrałem autobus a nie taksówkę ? Przede wszystkim kierowałem się ceną. Autobusem do centrum miasta zapłaciłem 1.50 euro, kiedy taksówką musiałbym zapłacić około 15 euro, wolałem zaoszczędzone pieniądze wydać na zwiedzanie. Następny dzień w całości poświęciłem na zwiedzaniu wyspy, zwłaszcza że byłem ograniczony czasowo.
PAFOS
Pafos, założone w IV wieku p.n.e., stanowi kurort, w którym znajduje się wiele zabytków archeologicznych. Dumą miasta są mozaiki zdobiące podłogi kilku odkopanych budowli z II i III wieku n.e. W Domu Dionizosa są to zakrapiane winem uczty, w Domu Orfeusza - śpiewak z lirą w ręku otoczony przez słuchaczy. Z kolei Dom Ajona zawdzięcza swoją nazwę scenie, w której boski sędzia rozstrzyga konkurs piękności morskich nimf. Będąc w Pafos warto także zobaczyć fort wzniesiony przez rodzinę Lusignanów i Grobowce Królewskie, a także Pręgierz św. Pawła.
KURION
Miasto założone przez Mykeńczyków. To tutaj znajduje się wspaniały starożytny teatr z II wieku p. n. e., który dzięki renowacji w 1960 roku może dziś pomieścić do 3500 widzów. W lecie organizowane są tu koncerty i wystawiane przedstawienia.
KLASZTOR
KYKKOS
Klasztor od wieków jest ważnym miejscem dla prawosławia. To właśnie tu przechowywana jest ikona Matki Boskiej namalowana przez samego Łukasza Ewangelistę i pokryta 24-karatowym złotem. Od 1795 roku malowidło pozostaje zasłonięte, bo wedle miejscowych mnichów świętość ikony jest tak wielka, że nie każdy człowiek może to znieść.
PETRA TOU
ROMIOU
Według legendy to właśnie tu z morskich fal wyłoniła się bogini miłości i piękna - Afrodyta. Istnieje wiele przesądów związanych z tym miejscem. Jeden z nich mówi, że jeśli znajdziemy kamień w kształcie serca i podarujemy go ukochanej osobie, ta odwzajemni nasze uczucia. Według innej wersji - spotkamy miłość. Na przybrzeżnych krzewach wiszą woty. Ponoć zawieszenie tu wstążki równa się prośbie o zesłanie miłości. Gałązki co prawda w większości przewiązane są chustkami higienicznymi, co odbiera nieco magii, ale sam fakt także się liczy.
LARNAKA
Zgodnie z chrześcijańskimi podaniami, zbiegł tu od prześladowań Łazarz, który po wskrzeszeniu przez Jezusa trafił na Cypr, gdzie został wyświęcony na biskupa. W 890 roku odnaleziono kamienny sarkofag z wyrytym po grecku imieniem „Łazarz”. Na miejscu grobu wznosi się najsłynniejszy zabytek miasta - kościół Agios Lazaros.
A to nie koniec jeszcze atrakcji. W pobliżu Larnai nad słonym jeziorem usytuowany jest meczet Hala Sułtan, jedno z najświętszych miejsc islamu, w którym znajduje się grób ciotki Mahometa.

NAJBLIŻSZE WYPRAWY
STYCZEN 2020
- BANGLADESH -
LUTY 2020
- COTE D'LVOIRE -
- TOGO -
- BENIN -
MARZEC 2020
- KAMBODŻA -
- BURMA -
Copyright ©2019 I WAS HERE, Wszystkie prawa zastrzeżone
domena jest wlasnoscia serwisu - I WAS HERE
Kopiowanie i rozpowszechnianie zdjęć bez zgody autora zabronione
This website may use Cookies
This website may use Cookies in order to work better. At anytime you can disable or manage it in your browser's settings. Using our website, means you agree with Cookies usage.

OK, I understand or More Info
Cookies Information
This website may use Cookies in order to work better. At anytime you can disable or manage it in your browser's settings. Using our website, means you agree with Cookies usage.
OK, I understand